Kotlety mielone jak zrobić 

Oglądasz wypowiedzi znalezione dla zapytania: Kotlety mielone jak zrobić





Temat: Co myslicie o budkach z wietnamskin jedzeniem?
Haniu,
Przepraszam ze nie podalam tego przepisu, moj komputer byl w stanie
bezuzytecznym przez ostatnich pare dni, a poza tym nie mam niestety pod
reka "swoich" znakomitych przepisow ;))

O ile dobrze pamietam to proporcje byly takie: na pol kilo mielonego ( lepij
by nie bylo zbyt chude bo kulki beda b. suche) jakies dwie czubate lyzki
wiorkow kokosowych (namoczyc w goracej wodzie, po 15 min lekko odcisnac wade)
3 zabki czosnku, sol troche papryki ostrej, jajko. W oryginalnym przepisie nie
mowi sie nic o namoczonej bulce ale ja dodaje troche bo wiorki chlona wode i
kotlety nie sa soczyste, bulka pomaga.

skladniki wymieszac, formowac, i smazyc. Jak zrobisz male kuleczki to beda
dobre na przystawke, jak ci sie nie chce certolic zrob wieksze jako danie
glowne

Co do reszty - i wietnamskiech budek, to nie wiem, jak to wyglada w Polsce,
nie bylam od paru lat.

tu w Australii sa takie miejsca, gdzie jada sie na plastikowych talerzach i ,
powiem szczerze - nie jest to Ritz, ale za to jedzenie jest przepyszne.. Jest
taki food hall w Perth - duzo oryginalnych regionalnych kuchni, prosto, bardzo
tanio no i znacznie smaczniej niz w wieeelu restauracjach ( bo restauracje
gotuja pod tzw. "lokalny smak", a wiadomo przeciez , co to jest - kuchnia
indyjska bez chilli (sic!))

Pozdrawiam,
Senin





Temat: Bardzo szybkie posiłki dla całej rodziny
zupa cebulowa:
podsmażamy cebulę pokrojoną dość byle jak )) na maśle lub oleju, zalewamy
bulionem (moze być z kostki), gotujemy ok.15-20 min, miksujemy. doprawiamy,
można dodać utarty żółty ser, grzanki.
ziemniaczki:
plastry ziemniaków obsmażamy na rumiano, wbijamy jajka. gdy jajka się zetną
dodajemy duuuuzo kopru.
naleśniki z parówkami:
do naleśników wkładamy parówkę naciętą wzdłuż, nadzianą np.ogórkiem
konserwowym, papryką, serem. zawijamy, układamy w żaroodpornym naczyniu,
posypujemy żółtym serem, zapiekamy.
białe kotlety:
ser biały, jajko, mąka. zagniatamy do konsystencji mielonego mięsa, formujemy
kotlety i smażymy z dwóch stron. podajemy ze słodką smietanką.
i jeszcze jedno, może nie szybkie, ale mozna zrobić poprzedniego dnia:
bitki wołowe lub wieprzowe, może być także piers kurczaka, obtaczamy w mące,
obsmażamy, wrzucamy do rondla. dodajemy pokrojone w krążki pory, sos sojowy,
przyprawy.zalewamy mała ilością wody i dusimy do miękkości mięsa. pory powinny
rozpaść się na gładki sos. doprawiamy smietaną.

może to wszystko niezbyt zdrowe, ale dzieci to lubią (przynajmniej moje )
i pozwolę sobie jeszcze szybka sałatkę, ostatnio dostałam z netu - pyyycha.
seler naciowy pokrojony w plasterki, prażone płatki migdałowe, majonez.
wymieszać i wsio






Temat: Czy uczycie swoje pociechy gotować? :)
Czy uczycie swoje pociechy gotować? :)
witam, zaglądam tu do Was od niedawna...

czy uczycie swoje pociechy gotowania? szybkiej jajecznicy albo gotowania zup?
kotletów czy naleśników?

mój 15latek czasem coś robi w domu, ale najczęsciej robi za kucharza na
obozach żeglarskich :)
od małego pozwalałam mu pomagać mi w 'maczaniu' kotletów w bułce, czy
formowaniu mielonych...
robiłam to dlatego, że pamiętałam o sobie w jego wieku, kuchnia była dla mnie
wówczas wielką niewiadomą...

chciałam, żeby nie miał dwóch lewych rąk i potrafił sobie i nie tylko sobie
coś zrobić...

a jak jest u Was? gotują chętnie? nie interesuje ich kuchnia?




Temat: Co z rocznicą Czerwca '76???
Zamknij gębę i nie opowiadaj bzdur! Jaki głód ty wtedy widziałeś? Ocet stał na
półkach w sklepach, to prawda ale dlaczego tylko ocet? dlaczego ludzie w
kolejkach wykupowali wszystko co w ręce wpadło, potrzebne czy niepotrzebne,
trzeba kupić bo "dają". Ludziska dostali jakiegoś amoku bo mieli kupę forsy i
musieli na coś wydać. Wykupowali na kartki wszystko. Każdy miał w domu potężny
zapas mąki, kaszy, cukru i czego chcesz. Robactwo się lęgło na potęgę!!! Mięsa
było 2,5 kg. na łeb na miesiąc (robotnik miał zdaje się 4kg.), to daje przy
czteroosobowej rodzinie 10 kg! Czy teraz każda rodzina ma 10kg. mięcha na
miesiąc? Niektórzy już zapomnieli jak kotlet smakuje! To samo z artykułami
przemysłowymi. Moja sąsiadka do dziś ma "nowe", nieużywane dywany i trzyma
zwinięte za regałem a do tego kupę równie "nowych" ręczników, z którymi nie wie
co zrobić. Nie jest żadną komunistką, po prostu miała czas stać w kolejkach.
Gdyby nie dawali podwyżek i nie dodrukowywali pieniędzy na każde pierdnięcie
jakiegoś robola to każdy by kupił co mu potrzebne i ile jest w stanie żeżreć.
Do tego dochodziły bezsensowne strajki. Nieroby przychodziły rano do roboty i
okazało się, że do zupki regeneracyjnej dodali mało mięcha i strajk gotowy,
jest zadyma i jest wesoło! Całe to strajkowanie ograniczało się głównie do
napchania bebechów a postulaty polityczne? komu one były w głowie? Czy jest tu
na tym forum ktoś, kto jak ja nie ma sklerozy i pamięta jeszcze jaka była
prawda???



Temat: ...kotlet z psa...
...kotlet z psa...

...będąc w jednym z ciepłych krajów zostaliśmy zaproszeni do
zaprzyjażnonych koreańczyków i poczęstowani świetnie zrobionym /przyprawionym
z chińska/ mięsem mielonym – które okazało sie mięsem z psa ..- .. po czasie
zoriętowaliśmy sie dlaczego w miesiąc po przyjeżdzie na kontrakt zniknęły
biegające obok naszch campów watahy póldzikich psów.

...pytam “wrażliwych”...-... czym różni się koreańczyk od europejczyka ,
świnia , krowa czy owieczka od psa -

...pytam czy byliście kiedyś w tuczarni , ubojni , może wasza świnka miała
imię , krowa to była “Mućka” , a jak cudnie patrzy oczy owieczka .

....pozdrawiam ....




Temat: Szukam przepisów na obiadki!
Moja córka ma 3 lata, ale od dłłłuuugiego już czasu jesteśmy na etapie KLOPSÓW
z warzywami- mięso mielone+jajko+cebula+bułka tarta(nie moczona jak do kotletów)
+mąka ziemniaczana(ok 1 dużej łyżki)+przyprawy- mieszam jak do kotletów, robię
kulki i wrzucam do warzyw (mrożonka) gotowanych na wodzie. Można zrobić sos.
Lubimy też KARKÓWKĘ- bez smażenia, pokrojona w grube plastry- gotuję z
przyprawami, z dużą ilością cebuli i czosnku. OMLETY- zawsze proporcje są
równe, tzn, jeśli dajesz 2 jajka, to 2 łyżki mąki, 2 łyżki "płynu"-1 oleju, 2
wody, sól i do tego pokrojona drobno wędlina (wszystko się nadaje), można też
kukurydzę z puszki, lub mieszankę ze słoika- groszek, marchewka, fasola- co kto
lubi. Może RYŻ z jabłkami? Lekko obgotowany ryż układasz w prodiżu(tak to się
pisze?), na to grubo pokrojone jabłka i znów ryż, no i cukier. Pieczesz aż
będzie dobre (hi hi). ZUPA moje dziecko najbardziej lubi jedną- pewnie dlatego,
że kolorowa: na jakimś tam mięsie, czy kości, z marchewką, potem dodaję
ziemniaki, a na jakieś 5 min przed końcem dodaję "kluseczki"- do 1 lub 2 żółtek
dodaję mąkę- ile się da i ugniatam aż mogę uformować kluski i wrzucam je do
zupy, do tego dużo natki pietruszki. WOŁOWINA- cienko pokrojona, podsmażam
krótko i do wody z przyprawami, na tej samej patelni smażę cebulę i marchewkę i
gotuję wszystko razem. Do wszystkiego dodaję dużo cebuli do sosów swietny jest
też czosnek. Napisz jak coś Ci posmakuje, a może nic nowego nie
podpowiedziałam? Pozdrawiam. Pa.



Temat: OGROMNA PROŚBA ==== > TYGODNIOWE JADŁOSPISY !!
Mogę tylko doradzić, że jeżeli nie musisz codziennie mieć obiadu z dwóch dań, to
ja kiedy mi się nie chce gotować albo nie mam czasu, robię : omlety - można je
zrobić na mnóstwo sposobów, a są zapychające i smaczne, kupuję mrożone pierogi,
knedle, gotuję makaron np. z jogurtem, czy szybkie spaghetti + pomysł na
spaghetti bolognese, szybko i tanio i to są niektóre takie ,,dania" które robię
w ciągu tygodnia, jako przerywnik obiadu ziemniaki+mięso+surówka, bo chyba bym
oszalała gotując codziennie takie typowe obiady. Poza tym, jak mam chwilę czasu
to kupuję więcej mięsa mielonego, robię kotlety, panieruję w bułce i zamrażam po
kilka w woreczku ( bez smażenia), potem bez rozmrażania wrzucam na patelnię i
nie różnią się niczym od tych przed chwilą zrobionych.




Temat: letni wypoczynek dzieci wegetarian
to jest w ogole cos tkaiego :|?

ja sama mam 15 lat i do tej pory jak mialam napisane w karcie
kolonijnej/obozowej, ze jestem wegetarianka to dostawalam np kawalek bialego
sera zamiast kotleta... albo nalesniki jak oni mieli dajmy na to kurczaka itp
[choc zupe zawsze mi podawali taka jak wszystkim, szczegolnie wywar z
trupa :/:/:/ (znaczy rosol)] a ostatnio [w zeszlym roku] pani mi powedziala ze
jak mi miesko, szyneczka, kotlecik nie odpowiada to moge "poprostu nie jesc" i
efekt byl taki, ze w sumie cale kieszonkowe musialam wydac na jedzenie bo
odpadla szynka, baleron, zupa, mieso z obiadu, pasztet, parowki... nawet
jajecznice zrobili z jakas kielbasa :|:|:|



Temat: Bardzo szybkie posiłki dla całej rodziny
A może zupa? Warzywa (marchew, ziemniaki, brokuły, kalafior - co masz, może być
mrożonka) ugotować z kostką rosołową, zmiksować. Można ugotować na mięsie lub
potem dodać jajko, groszek ptysiowy itd. Możesz nadmiar zamrozić. A jak
podsmażysz na maśle warzywa przed ugotowaniem, będzie smaczniejsze. Mozna też
dodać do zupy masła lub śmietany, albo może starty żółty ser?
Robię też często potrawke z kurczaka - do tego pasuje ryz, makaron, może też by
kasz gryczana, no i oczywiscie jakaś prosta surówka, np marchewka z jabłkiem. A
robie potrawkę tak:gotuję części z kurczaka (preferuję udka) w małej iliości
wody, z kostką warzywną (możesz dać warzywa), mieso kroje na kawałeczki, z
wywaru robie sos na zasmażce (łyzka masła, dwie łyżki mąki, potem dodajezimny
wywar), wrzusam miesko, doprawiam sosem z cytryny.Tez mozna zrobić tego furę i
zamrozić.
No i kotlety - dla dzieci chyba najlepsze mielone z piersi kurzych. Też zapas
mozna zamrozić. Jeśli cos sobie przypomne, to dopiszę. Jestem mistrzem szybkich
obiadów, bo nie lubię się bawić w kuchni, jak w pokoju jest sama Marta z
Tomkiem, który ostatnio posiadł sztuke wchodzenia do kojca .




Temat: Męski szowinizm zalewa,zalewa,zalewa.....
zlotoslanos napisała:

> Ucieszy się jak mu powiem :D Smaży kotlety w kuchni.Albo nie bo urośnie
> jeszcze :-)
> Amerykanie chodzą na groby evita?

Nie nie chodza. Mieli Halloween wczoraj to maluchy mialy wielka radoche a dzis
dzien jak codzien. W dodatku cieplo sie zrobilo, ze mozna z krotkim rekawkiem
chodzic.
Ja poszlabym na groby bliskich, moze juz za rok jak Bog da...



Temat: Przepisy - 1 faza
mielone kalafiorowo-jajeczne?
chyba się nadają na pierwszą fazę?
gotujemy kalafior chwilkę aby zrobił się ciut miękki... gotujemy 3-4 jajka na
twadro... karlfior miażdzymy, jaja ścieramy na tarce... do tego jajko świeże
wbijamy... formujemy kotleciki i obsmażamy!
są przepyszne!




Temat: Wesele u Tkaczykowej....
Nie Polecam wesela u tkaczykowej !
powiem wam szczerze ze to prawda co pisza na temat tej baby...
slyszalam z wielu zrodel na temat tego co ona robi i az sie zlapalam
za glowe i powiedzialam nigdy w zyciu!!! Sama planuje wesele w
przyszlym roku i tkaczykowa odrazu skreslona gruba krecha!!!!!!!!!!!
To co pisze jest prawde moi przyjaciele mieli wesele w pazdzierniku
2008. Ta baba jest tak beszczelna i pazerna na kase ooo masakra. Co
sie okazalo kotletow bylo o wiele mniej niz ustalali, mama mlodej
wszystko policzyla i zrobila jej awanture wiec ta laskawie oddala
jej kase. A te jej wystapienia i witanie mlodych



Temat: Kraków. Superzamki stanęły otworem
Dziwne, bogate mieszkania zabezpieczone tylko jednym zamkiem?
Mysle, ze jednak wlamywacze mieli kilkanascie gotowych kluczy, a
nie wytrychow. Zreszta jakies pol roku temu pisano o tej (lub
podobnej) sprawie, wlasnie w Krakowie. Moze dziennikarze malymi
klamstewkami zrobili newsa ze starego kotleta?



Temat: Wegetarianizm
Wlasnie wczoraj rozmawialam akurat przypadkowo o dzieciach i miesie z lekarzem.
Rzeczywiscie mozna by bylo teoretycznie dzieci karmic bezmiesnie, ale
przeczytaj sobie liste alergenow dla maluszkow. WIekszosc potraw polecanych dla
wegetarian sa dla dzieci zabronione. Maluchy np. nie moga jesc wlasnie roslin
straczkowych, nie moga jesc ryb (tez alergen), zwykle dzieci w ogole nie lubia
warzyw (czesci nie powinny jesc, czesci nie chca) - mozna im zrobic duza
krzywde zle dobierajac jadlospis.

Poszukaj sobie najlepiej rodziny wegetarianskiej (sporo jest takich), wtedy nie
bedzie problemu, ze rodzinka zre kotlety a ty siedzisz i patrzysz. bo to
naprawde nie jest przyjemne jak trafisz do miesozercow (moi akurat wszyscy
zawsze mieli w domu pelno warzyw i owocow, ale roznie to moze byc). Na
wszystkich serwisach operkowych jest takie pole i mozesz zawezic ilosc wynikow
do wegetarian, to by na pewno bardzo ulatwilo ci zycie.



Temat: Obciach na otwarciu SPAR
Szokująca kolacja dla lekkoatletów
sport.onet.pl/939416,wiadomosci.html

"Wilczy apetyt mieli uczestnicy lekkoatletycznych zawodów Pucharu Europy w
Bydgoszczy. W ciągu dwóch dni zjedli tonę mięsa i 300 kg ryb, a w niedzielę na
pożegnalnej kolacji m.in. 600 śliwek w boczku, 500 porcji pierogów, 600
ciasteczek i tyleż babeczek.

Na pożegnalnej kolacji lekkoatleci i towarzyszące im osoby zjedli m.in.: po 300
porcji zupy solianka (z pomidorów, cebuli, zielonych oliwek), żurku
staropolskiego, kremu z warzyw (solferino) oraz z cytryny i masy jajecznej
(avgolemono), 300 płat schabu z szynką i serem, po 300 porcji jagnięciny i
polędwiczki z borowikami, 250 kotletów z boczniaków.
(...)
"Zebraliśmy zewsząd mnóstwo pochwał i gratulacji. Wydarzeniem była także
wspólna kolacja dla 1200 uczestników pucharowych zawodów w hali Łuczniczka, po
której wszyscy byli oszołomieni tym, co jedli" - dodał Wolsztyński.
(...)
Z dodatków furorę zrobił chrupiący raj ogrodowych zieleni podawanych z sosem
vinegrette, a z przystawek, których zjedzono 2500 porcji, awokado nadziewane po
amerykańsku, szaszłyki z łososia, paszteciki z kurkami, koktajle z krewetek.




Temat: małe kryzysy i małe grzeszki
kotleciki zupelnie sa bez bulki tartej, nie zastepuje jej niczym... bo braklo
mi pomyslu czym by tu mozna zastapic... wiec zrobilam bezpanierkowe ;) na
poczatku troche dziwnie smakowalo, ale ogolnie moga byc. kwestia gustu, ja
jestem strasznym i ochydnym miesozercą i nawewt taka postac mielonych mi
odpowiadala... pozdrawiam serdecznie



Temat: Uroczystość po chrzcie
Cześć Kasiu, bardzo dobrze Cię rozumiem , bo sama przygotowuję zawsze przyjęcia
rodzinne , ilość osób to oczywiście Twoja sprawa , problem z reguły pojawia się
nie w ilości jedzenia ale w naczyniach i sztućcach , ja zawsze pożyczam
brakujące od teściowej , ale są też wypożyczalnie naczyń stołowych. Co do
jedzonka proponuję rosół- bo większość lubi , na drugie zieminiaki z wody lub
puree, mięsa - kotlety schabowe , mielone, drobiowe roladki, kurczak. Według
mnie 3-4 rodzaje mięs ale porcję raczej nieduże, ważne są przystawki - surówki
np z kiszonej kapusty, pekińskiej kapusty, sałata zielona ,mizeria a może masz
coś w słoiczkach -papryczka,grzybki,buraczki, może też być winko najlepiej
niedrogie i sprawdzone, po obiedzie kawa i tort , ciasto jeżeli już to
jabłecznik , sernik, raczej nie z kremem. Jeżeli chcesz podać jeszcze kolację
to przyszykuj 2 sałatki , pólmisek wędlin, pieczywo, napewno część mięsa
zostanie z obiadu, więc możesz podać je na zimno. Przede wszystkim zrób to co
najlepiej umiesz nie ma nic gorszego niż stres , czy nowe danie się udało,
ważne żeby jedzenie było świeże i ładni podane, udekoruj ładnie stół, nie
zapomnij o serwetkach i kwiatach.Powodzenia



Temat: Obciach na otwarciu SPAR
madziara_pl napisała:

> <a
href="http://sport.onet.pl/939416,wiadomosci.html"target="_blank">sport.onet.pl/939416,wiadomosci.html</a>
>
> "Wilczy apetyt mieli uczestnicy lekkoatletycznych zawodów Pucharu Europy w
> Bydgoszczy. W ciągu dwóch dni zjedli tonę mięsa i 300 kg ryb, a w niedzielę na
> pożegnalnej kolacji m.in. 600 śliwek w boczku, 500 porcji pierogów, 600
> ciasteczek i tyleż babeczek.
>
> Na pożegnalnej kolacji lekkoatleci i towarzyszące im osoby zjedli m.in.: po 300
>
> porcji zupy solianka (z pomidorów, cebuli, zielonych oliwek), żurku
> staropolskiego, kremu z warzyw (solferino) oraz z cytryny i masy jajecznej
> (avgolemono), 300 płat schabu z szynką i serem, po 300 porcji jagnięciny i
> polędwiczki z borowikami, 250 kotletów z boczniaków.
> (...)
> "Zebraliśmy zewsząd mnóstwo pochwał i gratulacji. Wydarzeniem była także
> wspólna kolacja dla 1200 uczestników pucharowych zawodów w hali Łuczniczka, po
> której wszyscy byli oszołomieni tym, co jedli" - dodał Wolsztyński.
> (...)
> Z dodatków furorę zrobił chrupiący raj ogrodowych zieleni podawanych z sosem
> vinegrette, a z przystawek, których zjedzono 2500 porcji, awokado nadziewane po
>
> amerykańsku, szaszłyki z łososia, paszteciki z kurkami, koktajle z krewetek.
>

ciekawe, kto za to zaplacil?




Temat: Co robicie z przedwczorajszym chlebem?
z czerstwym chlebem zrobić można wiele rzeczy - np. kotleciki chlebowe.
Kilka kromek chleba, pokroić w kosteczkę, namoczyć w rosołku (z kostki) jak
ładnie rozmiękną, posiekać cebulkę, czosnek z 2 ząbki, dodać odciśnięty
chlebek, jajko i przyprawy (jak na mielone) - jak za bardzo się lepi dodać
bułki tartej. Formować małe placuszki, można obtoczyć w bułce tartej, smażyć na
oleju z obu stron. Podawać z sosem pieczarkowym lub pomodorowym. Pycha



Temat: Obiadki dziecka powyżej roczku-przejście za słoicz
ale Dziewczyny! Przeciez obiad mozna zrobic w 20 minut. Szczegolnie jak
niektore pisza dla dwoch osob (bo dziecko ma oddzielny obiad). Obieracie
kartofle, wrzucanie do garnka i sie gotuje (mozna jeszcze wrzaca wode wlac do
gara wtedy jest 5 minut do przodu). W tym czasie albo wrzucacie mrozonke
warzywna do gara tez z goraca woda. Dwa gary sie gotuja. W tym czasie
przygotowujecie kotleta i smazycie go. Jak smazenie sie zakonczy to kartofle i
np. marchewka juz sa gotowe. To prawie tyle samo czasu co odgrzewanie oboiadu z
poprzedniego dnia czy z calego tygodnia. Albo wrersja kluskowa. Wrzucacie
makaron. W tym czasie przyrzadzacie mieso mielone na patelni albo sos
pomidorowy albo mrozony szpinak przyprawiace. Po ugotowaniu makaronu mieszaciei
jest obiad. Ja zupelnie nie pojmuje jak mozna gotowac obiad od samego
rana...Toz to strata czasu. I ciesze sie, ze sa mamusie, ktore tez uwazaja ze
dziecko to czlowiek i jedza razem z nimi. Agusiu! Moze wlasnie dlatego tylko
zjada zupke, poniewaz przyzwyczail sie najpierw do zupek i jedzonek na wzor
sloiczkowy przemielonych typu zupka krem. Moja Malwinka jak miala niecaly rok
to juz na Wigile jadla sledzie. Im wczesniej mlody czlowiek pozna roznorodnosc
smakow tym bardziej jest ich ciekway. A jak sie przyzwyczai do monotonnych
sloiczkow czy tylko zupek to nie bedzie bastawiony na nic innego. Otwrtosci na
to co nowe tez musimu Emamusie uczyc.




Temat: Intro i czerwona kapusta ze sloika...
Intro i czerwona kapusta ze sloika...
Kochani,
Mam prosbe. Kucharka jestem bardzo poczatkujaca no i przyznam sie, ze
bezwstydnie licze na Wasza pomoc ekspercka :-))
Jestem z tych, co z ksiazka kucharska w reku jeszcze cos zdzialaja, ale z
inwencja to duzo u mnie gorzej. Udaje mi sie czasem cos ugotowac ale tak
raczej egzotycznie, bo takie mezowskie preferencje (on zagraniczny i choc
bigos lubi ;-) to codziennie kuchni polskiej nie znioslyby), co poczatkowo
wywolywalo u mnie tesknote za codziennymi ziemniakami z kotletem ale juz mi
przeszlo :-) Musze sie zreszta wziac i napisac Wam pare przepisow bo jesli mi
nawet wyszlo pycha, to znaczy, ze naprawde proste.
Ale do rzeczy.
Od jakiegos czasu chodzi za mna polski obiad. Wymyslilam sobie kopytka z sosem
grzybowym (na forum juz sobie przepisy znalazlam, a co), miesko (chyba zrobie
schab bo maz uwaza ze to takie typowo polskie mieso :-) no i mam kapuste
czerwona ze sklepu i nie wiem, czy ja tak po prostu ze sloika na talerz, czy
mozna ja ulepszyc? Sprawdzalam w wyszukiwarce, ale tam raczej surowki z
kapusty, ktora sie pozniej obgotowywuje...
Gdybyscie mieli dobre (czytaj: proste) pomysly na to mieso to tez chetnie...
Pozdrawiam




Temat: Czy znacie tanie i smaczne dania?
Polecam wykonany ostatnio na obiadokolację makaron canelloni (duze rury), za
Lubellę płaciłam niecałe 4 zł.Na jeden obiad dla 2 osób nie zużyłam nawet
połowy. Dobrze wychodzi z mięsem mielonym i sosem pomidorowym(pomidory mogą
być z puszki, świeże, albo po prostu sos zrobiony na koncentracie
pomidorowym), Ja robiłam z nadzieniem z pieczarek i cebulki. Bardzo dobre.
Tanie, smaczne i sycące są również Oładki po hiszpańsku( przepis z Filipinki,
jak jeszcze byłam nastolatką)czyli po prostu placuszki ryżowe, w miarę tani i
smaczne są też tarty na ostro z białym serem i szpinakiem, kotlety z kaszy
gryczanej i wiele innych. Ja lubię gotować tanio. trochęd roższym dodatkiem do
tego mogą być na przykład wina.
Aha, w sezonie polecam nadziewaną cukinię, smażone zielone pomidory.Pozdrawiam
Ada



Temat: Co jadacie ?
U nas najchętniej dzieci (oraz mąż) jadają wszelkiego rodzaju pierogi. Z
wiadomych względów nie mam czasu nigdy zrobić dużej ilości tychże (raz
próbowałam, gdy było jeszcze dwoje małych dzieci, ale oczywiście ciasto mi
wyschło itd.). Całe szczęście często ratuje nas ciocia, która uwielbia lepić
pierogi. A jak nie, to kupuję mrożone - można kupić naprawdę niezłe.
Poza tym to tradycyjnie - kotlet(w różnych postaciach, byle nie w sosie -
starsze dzieci jakoś nie tolerują sosów (?), ziemniaki i gotowana jarzyna plus
mizeria lub sałata, tarta marchewka, ogórek kiszony. Od czasu do czasu
zapiekany makraon z sosem pomidorowym i mielonym mięsem, naleśniki z serem i
rodzynkami, placki ziemniaczane. A na śniadania i kolacje dzieci ostanio
preferują jajka pod wszelką postacią oraz grzanki z serem.




Temat: Co ja mam jeść !(przy karmieniu piersią)
Cześć,
Przede wszystkim musisz jeść, bo inaczej Twoje dziecko nie będzie miało co jeść.
Mój synek ma teraz 5,5 miesiąca. Na początku też miałam podobny dylemat. Położna
w szkole rodzenia radziła, żeby jeść (prawie) wszystko i obserwować bacznie
maluszka (jego skórę, kupy itp.). Chodzi oczywiscie o te nieszczęsne alergie.
Unikać na pewno (przynajmniej na początku) należy owoców cytrusowych i soków z
nich zrobionych, truskawek, orzechów, czekolady - z powodu alergii, kapusty,
grochu itp. - z powodu mozliwości powstania wzdęć i bółów brzuszka. Ja cały
czas jem białe pieczywo (skąd ten zakaz?), produkty mleczne: mleko, kefir, żółte
i białe sery, pomidory, ogórki i sałaty (czasem ze śmietaną),jabłka, śledzie i
inne ryby, lody, jadam też smażone kotlety schabowe i mielone, jak były
truskawki to je jadłam,(patrząc co się dzieje ze skórą Maćka), teraz jem maliny
, morele i brzoskwinie. W zasadzie jem wszystko, bo i czekolada i sok
pomarańczowy mi się zdarza, ale staram się unikać. Maciek na szczęście nie ma
alergii, choć raz czy dwa dostał wysypki ale nie udało mi się stwierdzić po
czym. Należy więc z umiarem zaczynać przyzwyczajać dziecko do tego z czym i tak
prędzej czy później się spotka. Na początku (przez ok. 3 mies.) piłam też
herbatkę z kopru włoskiego która ponoć pomaga na trawienie (nie wiem tylko czy
bardziej moje czy dziecka ). Pozdrawiam i smacznego.



Temat: Odkrylam wielką tajemnicę oszczędzania!!!
Odkrylam wielką tajemnicę oszczędzania!!!
I wcale nie mam na myśli umiejętności zrobienia z jednego kurzego cycka 4
kotletów.
Nie wątpie, ze tak można, ale taka dyskusja wydaje mi się nieco ... durna

A teraz moje drogie, po życiu z arkuszem kalkulacyjnym 4 miesiąc powiem wprost
- wszystko jest kwestią PLANOWANIA.

Od posiłków zaczynając. Kupujmy rzeczy w konkretnym celu i pamiętajmy chociaż
orientacyjnie po co. Np. mieszanka warzyw to zupa. Mozzarella to pizza. Puszka
pomidorów - makaron z sosem. Jajka - jajecznica, naleśniki, pasta do kanapek.
Mielone mięso - chilli con carne. Itd. wedle upodobań.

Wyznaczyc pule miesięcznie na przyjemności - np. 500zł. Z tego łazić do kina,
kupowac ciuchy i dodatkowe kosmetyki typu fajny blyszczyk, a nie niezbędny
dezodorant. Jeśc w restauracjach, umawiac się na winko z koleżankami. Kupować
pierdoły.

Planowanie i kontrola. To wszystko. Nie trzeba sobie odmawiać wszystkiego i
zaliczać "ogromne kryzysy" jak jedna z kolezanek, bo strach ustał i ma sie juz
dosyć.

Bo pamiętajmy, oszczędza się, jak się ma wolne środki, kiedy srodków nie
starcza - ma się napięty budżet. a to już nie oszczędzanie - tylko życie z
pewnymi ograniczeniami.

My obniżylismy wydatki na samo jedzenie z 1400 na 800-900 zł dla 2 osób. A mam
wrażenie, że przy okazji jemy lepiej. Cuda panie.



Temat: Migrena, a bliższe i dalsze otoczenie
Ja już nie tłumaczę, że nie piję alkoholu.Ostatnio na imprezie powiedziałam że
jestem od 22 lat w AA.Kilka osób uwierzyło.Moj mąż namawiał mnie wtedy do
wypicia wina!!A jak dostaję M.mówi znowu!!!!!!Nienawidzę tego słowa.
Niektórzy dziwią się ,że tego nie jem ,to mi szkodzi.Jestem jak dziwak! Do
niedawna przejmowałam się co ludzie powiedzą a teraz mnie to nie obchodzi.

Syn jak miał 10 lat musiał smażyć kotlety schabowe albo zrobić jajecznicę jak
był głodny.No trudno życie.

Ja osobiście znam dużo Migrenowców.Moja mama też nim jest dzięki temu w
trudnych chwilach sie wspieramy.W pracy 3 koleznki.Tak więc mamy zrozumienie
dla siebie.Pracuję w tej firmie 10 lat i nie było takiej sytuacji żebyśmy razem
mieli ataki.Tak więc jak ktoś się żle czuje za niego pracujemy a on czy ona
kiedyś za nas.Taką mamy pracę że jest to mozliwe.Nie zawsze tak było na
początku tylko ja cierpiałam musiałm sie nasłuchać że znowu ,co u nie w domu
jest że takie ataki miewam.Niestety dla osoby która miała dla mnie jak najmniej
zrozumienia(moja szefowa)dostała Migreny i zrozumiała.Przykre "syty głodnego
nie zrozumie".Potem mnie przepraszała ale coż zobaczyła na własnej skórze jak
to boli.Do pracy przychodzili nowi Migrenowcy.I tak mamy w pracy klub migrenika
(4) osoby.Niestety jest nas coraz więcej .Takie jest życie.



Temat: Monika Brodka trzecim polskim Idolem
Ja nie rozumiem w czym problem ... żadne z nich nie nadaje się na pop idolka
chociaż szczerze mówiąc brodce troszkę bliżej niż kubie ... ale co z tego kto
by nie wygrał skończy śpiewając do kotleta albo między podpaskami w markecie..
taki jest ten program ... Patrzcie np na Flinte troszkę żal mi się jej zrobiło
kiedy widziałem jak na sylwestra gdzieś sobie na miejskiej imprezce śpiewała
przy -10 stopniach w cieniu ale taka jest dola Polskiego Idola ) Więc nie
ma co się rozwodzić nie chcę nikogo skrzywdzić ale bedziemy mieli drugą ale
janosz czyli powtórke z Od przedszkola do Opola



Temat: Gry i zabawy ;-)
moje zabawy i gry:))))))))))
oj skakanie w gume! to była frajda tylko ciut cieplej się zrobiło- my zazwyczaj
raliśmy w tzw. klasy od 1-10
no a nie wspomnę już o rowerze-to było coś!!!!!!!! tylko,że ciągle miałam na
niego szlaban! a to ze względów zdrowotno-nawet do przeżycia! hihiihiihihi, bo
ja ciągle lezałam wywrócona, nogi pożdzierane do mięsa albo kosci-znaki mam do
dzisiaj!
budowałyśmy sobie tez domki i gotowałysmy zupy z wody z żelem do włosów,
piankami i innycmi tego typu( kolezanki rodzice fryzjerski zakład mieli- i
wszystko w piwnicy trzymali:)))) no i kotlety z błota!
heeeeee...
oj było tego!
zimą oczywiście państwa-miasta, długo lalki i szycie im ubranek, warcaby i inne
gry planszowe, lekarz etc.
oj dzieciństwo jest słodkie-jak ja chciałbym być mala....




Temat: Czy uczycie swoje pociechy gotować? :)
Kiedy moi synowie byli młodsi - mieli jakieś 4-10 lat, to bardzo lubili działać
w kuchni. Jednak wraz z wiekiem zapał im przeszedł , choć, nie powiem - nadal
lubią się po kuchni kręcić. Teraz owszem, tworzą kulinarnie, ale tylko w
zakresie tostów, surówek, serowych klusek i ciast. I kotletów, oczywiście. I
głównie jako pomocnicy. Bo to mamo, smutno w kuchni, jak Cię tu nie ma - tak
spryciarze mnie podpuszczają...;-) Dla nauki sztuki kulinarnej jednak i takie
minimum wg mnie wystarczy; wierzę, że gdyby musieli, zrobiliby już samodzielnie
jakieś małe co nieco w kuchni sami.
Muszę się przyznać, że ja w ich wieku będąc kuchnię oraz wszelkie rozmowy o
przepisach omijałam jak zarazę;-)
pozdrowienia




Temat: Kotlety mielone cielęce
Kotlety mielone cielęce
Wypatrzylem(wypaczylem) oczy,szukajac cebuli.Ale moze to i lepiej - pokroje
te wirtualna,to nie bede plakal.A co zrobic z mlekiem ?...uzyc do oczu,czy
do kawy ?



Temat: Help Me!!! :)
Help Me!!! :)
Oczywiście jako dodatek do drugiego, np. do kotleta mielonego. Czy ktoś wie,
jak przygotowuje się to danie? Obiecałem jutro zrobić... Kotlety już potrafię
usmażyć :) Groszek z marchewką już czeka zamrożony :)




Temat: cO fAjNeGo Z mIeLoNeGo?????
cO fAjNeGo Z mIeLoNeGo?????
no właśnie....co fajnego można zrobić z mięsa mielonego???????macie jakieś
ciekawe propozycje oprócz tradycyjnych kotletów mielonych???
pozdrawiam



Temat: fasola
fasolę po ugotowaniu mozna przemielic a potem potraktować podobnie jak mielone
mięso, czyli mozna zrobić z niej pasztet albo kotlety mielone.



Temat: jak można wykorzystać kiwi?
Gość portalu: dorisek napisał(a):

> Sos kiwi-imbirowy (z surowego imbiru i soku pomaranczowego)

tak a kotlety schabowe zrób z mielonej wolowiny
a zupę pomidorową zrób z ogórków kiszonych




Temat: papu i zrzutka na zjazd
papu i zrzutka na zjazd
Ja mogę zrobić mini kotleciki mielone, jak na I zjeździe, szybko znikły, więc
nie śmiem wątpić, że były niedobre :)




Temat: ale super Halama w Suwalkach
Masz rację Rodowicz nikt nie słucha i dlatego jeździ na prowincję - to kotlety
i to mielone razem z budą dla psa.
Wcale nie lepsze zdanie mam na temat Halamy . On już swoje zrobił i cienki
jest jak wypłata w budżetówce.



Temat: Co Wasi mezowie/partnerzy serwuja Wam na obiad?
Co Wasi mezowie/partnerzy serwuja Wam na obiad?
....w taki dzien jak dzis, bo ja moim bliskim zrobie kotleciki z piersi
indyka.Wczoraj mieli "cieniutka" zupke,to niech dzis sobie podjedza.pozdr.



Temat: Twoja ulubiona potrawa
a ja bym zjadla ozorki w sosie chrzanowym, takie cudownie mieciutkie....Chyba
jutro zrobie;-) Poza ozorkami moje zdecydowanie ulubione potrawy to kuchnia
wloska. Z poslkich lubie kotlety mielone z burakami na cieplo i piure;-)



Temat: PROGRAM TV
no pewnie,ze cudownie ! ;) baaardzo ciekawie zrobiony serial! ( dobrze się przy
nim kotlety mielone robiło ;P )
obiecuję Gaju, że za tydzień to na pewno ja Ci przypomne - bo sama widzisz -
teraz ja zapomniałam ;P




Temat: MENU
Ciekawy zestaw menu...te kotleciki z mielonej piersi mnie intrygują...muszę
zrobić koniecznie;)



Temat: Rozpaczliwie szukam pomocy!!!!!!!!!!!!!!!!!
Na mojego 2,5 latka czasami działa jak coś sam zrobi, np. kotlety z mięsa które
On mielił, ciasteczka które sam wykroił itp. Nie działa, że coś bardzo ładnie
wygląda wręcz przeciwnie - ja tego nie lubię (w domyśle nie znam, więc nie
będę próbował). Powodzenia



Temat: mięso mielone
mięso mielone
mam na obiad zrobić coś z mięsa mielonego. No ale nie chcę za bardzo robić
zwykłych kotletów.
Może ktoś da jakąś ciekawą propozycję na potrawę z miesa mielonego?



Temat: co z mielonej piersi kurczaka?
to samo co z mielonego meisa. Ja jak kupuje mielone gotowe to wylacznie z
drobiu. Zrob po prostu kotlety. Albo miesny sos do makaronu.



Temat: do devil.ki w sprawie MIELONYCH
do devil.ki w sprawie MIELONYCH
Nie wystarczy Ci robienia kotletów w realu?
Niech raz faceci nie tylko koncepcyjną robotę zrobią, ale i praktyczną odwalą.
Ja tam chociaż w wirualu zamierzam na gotowe się pojawić



Temat: Kotlety sojowe
Też się zastanawiałam jak to zrobić.
Są niby "mielone" sojowe, robi się je bez panierki, ale w trakcie smażenia po
prostu piją olej. Mimo,że jestem wegetarianką, nie przapadam za soją, a po tych
kotletach jest mi baaardzo ciężko na żoładku.
Pozdrawiam
Beciek



Temat: ........soja.........
Ta soja jednak nie ma powodzenia a szkoda bo zawiera fitoestrogeny. Ja
znalazłam przepis na kotlety sojowe, zrobilam je i nawet mi smakowaly.
Namoczyc soję wieczorem
rano ugotować, ostudzić, odsaczyć i zmiksować
dalej postepowac jak z mielonymi.




Temat: początkująca kucharka
rosół to jest podstawa wszystkich innych zup.pomidorową robisz tak
jak rosół tylko dodajesz(już do tego rosołu)koncentrat pomidorowy
rozcieńczony z wodą i możesz zupę zagęścić mąką.i tak samo robisz
zupę grzybową,do tego podstawowego wywaru czyli rosołu dodajesz
grzybów suszonych i zagęszczasz mąką i możesz dodać śmietany bo
śmietaną się zabiela(pomidorówkę też).do pomidorówki i grzybowej
dodajesz też ziemniaki.chyba że pomidorówkę robisz z ryżem to wtedy
nie dodajesz już ziemniaków.
a z mięs to spróbuj zrobić kotlety mielone.kupujesz mięso mielone,do
tego wrzucasz jajko,do tego smażoną cebulkę,czosnek(granulowany lub
drobno posiekany naturalny)i przyprawy z torebki.są takie przyprawy
już gotowe w torebce i pisze na nich np."do mięsa mielonego" i
dodasz tą przyprawę,wymieszasz to wszystko i pożniej formujesz
kotlety(formujesz kształt i wielkość)i obtaczasz je w bułce tartej i
na tłuszcz.i jeszcze co jest ważne że uważaj z solą bo często mięso
mielone jest już solone ale powinnaś dodać dużo pieprzu.to jest tak
łatwe że na pewno Ci się uda.
a zrazy i bitki to mnie przerastają to Ci nie napiszę:)
natomiast możesz zrobić gulasz.do wody dodajesz mięso pokrojone w
kostkę(ja robię indyka lub wołowinę)i do tego taką kostkę bulionową
np.mięsną(kostki są rosołowe i mięsne)i póżniej zagęszczam mąką.to
jest strasznie proste.to jest tak proste że nie uwierzysz i myślisz
że nie dasz rady a to jest poprostu taka łatwizna że trudno w to
uwierzyć.jeśli robię gulasz z indyka to robię sos czosnkowy czyli
dodaję do gotującego się indyka i kostki bulionowej mięsnej odrobinę
czosnku granulowanego natomiast jeśli zamiast indyka mam wołowinę to
dodaję przyprawy curry i mam sos curry.i tak samo jak
zupę,zagęszczasz mąką.



Temat: my a sprzęty AGD
Ja staram sie miec, jak przystalo na porzadna kure domowa sporo sprzetu agd. Mam
przyjemnosc miec zmywarke i jestem z tego powodu bardzo zadowolona (w koncu
dlonie nie przypominaja zniszczonych), krajalnica tez jest super - tylko ma
jedna wade, zeby ja uzywac trzeba ja postawic w miescu latwo dostepnym, np, przy
chlebaku, i wtedy sie z niej korzysta, do tego swego czasu postanowilam kupic
robota kuchennego i mam zelmera fenomena z ogromna iloscia przystawek - ale ja
duzo pichce, gotuje, itd, wiec uzywam go. nie zmienia to faktu, ze mam taki
malutki reczny mikserek z marketu za 20pln:), ktory tez dosc czesto jest
wykorzystywany, aaaa i jeszcze cos fajnego, co bardzo polecam - piecyk
elektryczny z mikrofala - starsznie droga zabawka, ale ma kilka zalet - zamaiast
dwoch urzadzen (piecyk i mikrofala) jest jedno, mozna jednoczesnie korzystac i
z mikrofali i z piecyka, np robiac jakas jedzonko, ktore dlugo sie piecze - czas
pieczenia znaczaco sie skraca.
teraz marzy mi sie taki naprawde dobry ekspress do kawy, zebym byla w stanie
zrobic naprawde pyszne cappucino, ale coz. na razie dzidz w drodze wiec ta
zabawka musi poczekac.

aaa zapomnialabym jeszcze o jednej rzeczy - elektryczna maszynka do miesa. mimo
iz schowana, tez uzywam, szczegolnie, gdy pierwszy raz zrobilam kotlety mielone
z miesa zmielonego przeze mnie, a nie kupnego - roznica ogromna.

o i jeszcze cos:) duzy zielony garnek, zwykly emaliowany, ale taki, zeby
zmiescil sie do piecyka, kurcze rosol wychodzi w nim inny, golabki sa
przepyszne, i cala reszta, ktora powinna sie zapiekac w piecyku, nie wiem w czym
rzecz, ale mam jeden taki genialny garnek (kupiony w markecie) i teraz nie
wyobrazam sobie pichcenia bez niego.

z takich ciekawopstek, to jeszcze marza mi sie silikonowe foremki i zeliwna
brytfanka, ale to neistety tez musi poczekac.
ech rozpisalam sie:P



Temat: smak w ciąży- wątek refelksyjny
Ojej...
Około piatego miesiąca miałam przez kilkanascie dni fazę na cytryny - ale to na
granicy obłedu, w pewnej chwili dnia mnie łapało i MUSIAŁAM zjeść kilka cytryn.
Pierwszą jadłam łapczywie podzieloną na cząstki, drugą spokojnie, a trzecią
krzywiąc się i zastanawiając, po jaką cholerę takie świństwo jem. Pierwszy czy
drugi taki szał dorwał mnie po drodze z wizytą do kumpla, w sklepie myslałam,
że pozabijam te 2 osoby, co stały przede mną w kolejce, a potem jeszcze kumepl
stwierdził, że nie może patrzeć, jak jem cytryny.
Przeszło mi znienacka... ostatnie dwie cytryny spokojnie sobie zwiędły w
lodówce i wylądowały w koszu na śmieci.

A w drugą stronę - odrzucało mnie od surowego mięsa drobiowego, musiał to być
co najmniej II trymestr.
Kupiony był surowy kurczak, trzeba go było poporcjować - nie byłam w stanie,
popłakałam się w końcu nad nim i pokroił go mąż (w ramach debiutu), ale kto się
tym dalej zajął, nie pamiętam.
Śmieszniej było z mielonym mięsem z indyka - moja mama kupiła po kilogramie (w
ramach eksperymentu) dla mnie i dla siebie. Stanełam nad garnkiem z mięsem i
zrobiło mi się niedobrze. Mój dobry mąż popędził do sklepu mięsnego i kupił z
pół kilograma mielonego wieprzowego. Dorzuciłam do garnka, wymieszałam z
zaciśniętymi zębami, ale śmierdziało mi dalej.
Ostatecznie mąż zrobił chyba trzy (albo i cztery) kursy do sklepu mięsnego, a
kotletów mielonych mieliśmy pełny zamrażalnik.

Przytyłam 20 kg (od 56), a syn ważył 3500. W najlepszym momencie jako mamusia
wazyłam 61, ale to było dawno i nieprawda, jak pracowałam w terenie i spalałam
więcej niż jadlam.




Temat: Robot z maszynką do mielenia mięsa
Do beat
Tak, używam go do rozdrabniania mięsa. Sieka bardzo drobno, tak jak na tatara
czy własnie kotlety mielone. Kupiłam ją tydzień temu i na razie nie mogę wyjść
z zachwytu. ;)
Przedtem myślałam właśnie o kupieniu elektrycznej maszyny do mielenia, by móc
mielić mięso, twaróg na sernik, mak na makowiec czy mięso na pasztety. Co
prawda maku ani sera tym rozdrabniaczem nie zmielę, ale ma mnóstwo innych
zastosowań, powtórzę jeszcze co udało mi się nim zrobić:
- zmielić mięso drobiowe
- posiekać pieczarki na bardzo drobno, ale jednak nie miazgę
- posiekać orzechy włoskie, tak że były w sam raz jako panierka
- posiekać żółty ser do posypania zapiekanki
- posiekać cebulę, marchew, kapustę na surówkę
- zrobić pesto (słonecznik, czosnek, bazylia, olej), sos winegret, majonez.
- rozdrobnić pomidory na zupę (nie bawiłam się nawet w ich obieranie...)
Podejrzewam, że zapomniałam jeszcze kilku rzeczy. W każdym razie maszynka
ułatwiła i uprzyjemniła mi pichcenie. :)
Nie udało mi się znaleźć nigdzie linka do Brauna, którego mam, ale podaję link
do rozdrabniacza Phillipsa, mój wygląda bardzo podobnie:

www.consumer.philips.com/global/b2c/dap/catalog/product.jhtml;jsessionid=JVMEF10WGREMYCRQNAVRX1YKGBUTSHAW?
divId=1&groupId=MYKITCHEN&catId=MYK_FOODPROCESSINGANDMIXING&subCatId=FO_HANDBLEN
DERS&productId=HR1351_06

Aha, też cicho działa. Gdy robię ciasto mikserem, to ma wrażenie, że wszyscy
sąsiedzi o tym wiedzą. A rozdrabniacz jest dość cihcy. :)

Pozdrawiam




Temat: Kulinaria Analne :)))
zupa z kulkami mielonymi grecka
jest to gracki przepis, nazywa się Γιουβαρλάκια i robi sie tak:

Pół kilograma dobrego miesa wołowego mielonego mieszamy ze zmiksowaną cebulą,
dużą garścią ryżu surowego, sól pieprz do smaku. Nie dodajemy przypadkiem
żadnej bułki tartej czy rozmoczonej w mleku, tudzież jajka - to nie są kotlety
mielone. Z tego ciasta robimy kuleczkiw ielkości orzecha włoskiego. Obtaczamy
je w mace (najlepiej zrobić to w ten sposób, że kulki sa w jakimś naczyniu,
posypujemy mąką i poruszamy tym naczyniem ruchami kolisto podrutnymi dośc
energicznie - nie ma sensu bawić sie z każdą kuleczką osobno. Teraz podgrzewamy
w garnku oliwę (ok, niech będzie masło, czy margaryna - powinna być oliwa) i
wrzucamy na tę oliwę te kuleczki, obracamy pare razy, zeby się leciutko
podrumieniły (właściwie zbielały, a nie zrumieniły) i zalewamy wrzątkiem, tak
mniej więcej 2 litry wrzątku. Można teraz albo po prostu posolic, albo jak ktoś
lubi to doprawić wegetą lub rosołkiem w kostce. gotujemy ok 10 minut i wtedy
wrzucamy kolejną garść ryżu (pierwsza była wymiędlona z mięsem). gotujemy do
zmięknięcia ryżu, wyłąłczamy wtedy zródło ciepła. W osobnym naczyniu rozmieszac
nalezy teraz sok z jednej cytryny i żółtko na jednolitą emulsję. I
tym "podbijamy" zupę - już nie gotując, tylko wlewamy cienkim strumieniem
ciągle mieszajac. Koniec przepisu oryginalnego

Moje wariacje - czasem dodaję pokrojonego w kostkę ziemniaka i marchewkę.
Zabielam zwykła śmietaną, a nie tym jajolemonem. Czasem dodaję posiekaną natkę
pietruszki.

Jest to zupa - a wiec jemy to w głebokim talerzu łyzką, 4-5 kuleczek mięsnych
na porcję, dla menżowia więcej.




Temat: A Komunia!!!!!
Ja zawsze robię w ten sposób, że przygotowuję jedno danie gorące - podaję ok
23, poza tym przystawki: koreczki serowo-warzywne z kulkami mięsnymi (czyli
mini kotleciki mielone nabite na wykałaczki z jakimś marynowanym warzywem i
żółtym serem), pasty na bazie sera białego lub topionego z krakersami,
warzywami w słupki lub upieczonymi kilka dni wcześniej kruchymi paluchami,
deskę serów, ze dwie sałatki i nieśmiertelną rybę po grecku. Na początku
imprezy zawsze wrzucam do piekarnika pieczywo czosnkowe i podaję ciepłe do
sałatek.
Niżej masz przepisy na niedrogie dania główne. Można spokojnie przygotować to
nawet dzień wcześniej, więc w dniu imprezy nie będziesz musiała stać cały dzień
przy garach
Pozdrawiam, Magda

Zapiekanka:
makaron, rurki albo świderki. Ja kupuję Primo gusto, bo dobre i tanie -
gotujesz al dente. Do tego na cebuli podsmażasz pieczarki i kiedy ostygną,
wlewasz do ugotowanego i ostudzonego makaronu. Do tego śmietana i koncentrat
pomidorowy - hmmmm, na oko, ale raczej sporo, bo makaron wciąga, czosnek, zioła
prowansalskie, sól i paprykę słodką. To jest baza. Do tego wrzucasz każde
warzywo, jakie masz, może być groszek, może być kukurydza - co chcesz, brokuły,
fasolka szparagowa itd. Można też dodać obsmażone wcześniej mięso, kawalki
wędlin itd. Jeżeli dasz więcej makaronu, wyjdzie Ci góra pysznego jedzenia.
Potem wystarczy zapiec, można posypać żółtym serem. Najlepiej zrobić taką
zapiekankę dzień wcześniej, będzie smaczniejsza.

Naleśniki po meksykańsku:
mielone mięso dusisz z cebulą dosyć długo, dodajesz pomidory z puszki (o tej
porze roku tańsze niż świeże i smaczniejsze), a może być też trochę koncentratu
pomidorowego zamiast pomidorów. Dodajesz przyprawę meksykańską i pod koniec
duszenia fasolę czerwoną z puszki, można też wrzucić paprykę pokrojoną w kostkę
i kropelkę śmietany.
Ja do tego smażę normalne naleśniki, z tym że do ciasta dodaję zioła i paprykę
słodką. Trochę nadzienia, naleśnik zawinąć w rulon. Zapiec w naczyniu
żaroodpornym i posypać żółtym serem. Podaje się to z kleksem śmietany kwaśnej.
Bardzo efektownie to wygląda, syci a naprawdę nie jest drogie




Temat: WSZYSTKO O DIANE -35 - pytajcie i radzcie
Wszystko o Diane 35
Mam 30 lat, a Diane zażywam od 6 lat z przerwą 12 miesięczną (na ciążę i poród)
Dianę przepisała mi endokrynolog, po przeprowadzonych przeze mnie badaniach
poziomu hormonów w 12 i 22-24 dniu cyklu miesiączkowego - oczywiście zaleciła
je zrobić Pani Doktor, gdyż uskarżałam się na nieregularne bolesne
miesiączkowania (często kończące się wizytą na Pogotowiu po domięśniowy
zastrzyk rozkurczający), ale nie tylko. Mój cykl miesiączkowy trwał 33-36 dni,
a po nim 10 dni miesiączki, do tego uciążliwy trądzik i rozhwianie emocjonalne.
Diane 35 uratowała mi wówczas życie. Owszem, na reakcję musiałam czekać ok. 3
miesięcy, troszkę przytyłam (ale z tym można sobie poradzić np. dietą) spadło
mi libido, ale regularne i bezbolesne miesiączki jak również gładka cera i do
tego jeszcze skuteczna antykoncepcja wzięły górę. Zostałam pouczona przez Panią
Endokrynolog o minusach tego środka. tj. zażywając Dianie35 nie wolno palić,
należy regularnie badać ciśnienie krwi, badać krzepliwość krwi i zwracać uwagę
na to czy podczas zażywania tabletek zbyt często przypadkiem nie boli nas głowa
(związek-ew. wylew) A KONIECZNIE CHODZIĆ DO GINEKOLOGA RAZ W ROKU I ROBIĆ
CYTOLOGIĘ. Diane 35 nie jest straszne pod warunkiem, że osoba zażywająca ten
lek jest pod stałą kontrolą fachowca!!!!! Jak wiadomo Diane 35 jest lekiem
hormonalnym, który dodatkowo zapewnia antykoncepcję, a nie tonikiem na trądzik.
Jeśli ktoś zażywa sobie ten lek-bo siostrze zostały opakowania- to poprostu
igra z ogniem!!!!!!!!!!!! Teraz dopiero może ta osoba mieć problemy z
nieprawidłowym działaniem gospodarki hormonalnej. Żyjemy w świecie
samolecznictwa. Aby zajść w ciążę lekarz zalecił mi odstawić Diane 35 na 6mcy,
potem zaszłam w ciążę i urodziłam zdrowiuśkiego 3,5 kilowego synka, który ma
obecnie 2 lata i 8 m-cy. Do Diane 35 wróciłam po trzech miesiącach od porodu z
obawy, że powrócą koszmary sprzed laty. Teraz odstawiam Diane 35 ażeby
zregenerować wątrobę (ona bardzo obciąża wątrobę, odbijało mi się po kotletach
mielonych, albo po zażyciu alkoholu nawet najmniejszej ilości byłam chora)
Niestety coś za coś. "Kobieto, puchu marny........."
Pozdrawiam wszystkie Panie i czekam na ewentualne pytania Aga.
aiwch@wp.eu



Temat: Hej plażowiczki 4!!
Jestem!!!! Szkoda, że nie widzisz jak szczerze zęby do monitora. A ja myslałam,
że już nikt o mnie nie pamięta. Żartowałam he he.
A tak naprawde to nawet nie wiedziałam, że tak dawno mnie tu nie było. Czytałam
Wasze posty z 6.04. tzn w czwartek i ponieważ w pracy nie miałam chwilki
maiłam sie dołączyć wieczorkiem. Ale wydarzenia potoczyły się inaczej ze
wzgledu na to tak bardzo ważne i jakoś po piatku nie miałam siły tu zaglądać.
Ale bardzo już się steskniłam i musiałam choć na chwilkę tu zajrzeć i bardzo mi
sie zrobiło tak no miękko..... Dobe dzieki, że pomyślałaś o mnie. A wiesz muszę
się przyznać, że te ostatnie dwa dni to sobie popuściłam. Zupełny brak
samokontroli na dodatek sama się sobie usprawiedliwiałam. Po prostu nalezy mi
się nagana. Były więc i cukierki czekoladowe i wino ( przywiozła sąsiadka,
która mieszka na Wegrzech i ma swoje winnice no to jak miałam nie wypić?),
chyba dwa ziemniaki jak nie trzy, oczywiscie kotlet mielony x 2 i polowa bułki
z masłem i kawałek normalnej kiełbasy, dzisiaj poprawiłam zupą pomidorową z
łyżką makaronu. Normalne wariactwo a ja chyba w amoku. A tak się trzymałam.
Zmarnowałam półtora tygodnia. Ale dobrze mi tak, dzisiaj zrobiło mi sie
niedobrze i sie opamietałam. Normalnie sie przejadłam.
Sama wrzeszczę na moja druga połówkę, że je za dużo i już powoli goni swoich
współrodaków, którzy noszą dodatkowy mięsień nad paskiem od spodni a sama sie
przez te dwa dni opychałam. Fuj. Nic to trzeba sie pozbierac do kupy i dalej
zdrowo żyć.( ale muszę przyznać, że zupka była mniam mniam;)Muszę spróbować
kiedyś z tym razowym makaronem bo chyba raz na jakiś czas wolno?
A jak Ty sobie kochaniutka radzisz?
Jeszcze raz dzięki, że pomyślałaś o mnie, fajnie jest, jesli jest ktoś kto
jeszcze sie o nas martwi. Zaraz człowiekowi raźniej. Duża buzia Dobe. Do
jutra:)))



Temat: REGIONALIZMY WAZNA RZECZ
Charakterystyczne zwroty i tutejsze określenia to:
*na ile ziemniaki?-ile kosztują ziemniaki?
*wyjść na pole-wyjść na świeże powietrze(żadnekontrol-to o kontroli biletów tam
dwory chyba że oświecimskiej Unii)
*kontrol-to kontrola biletów
*cwibak-to cwibak innej nazwy nie znam;suche ciassto nadziewane galaretką
owocową,może jest to ten ogólnopolski kex...
*borówki-zwane inaczej jagodami
*ino-tylko
*wyścigować się(tak mój stary mówi)-ścigać się
*sznycel-kotlet mielony
*krawatka-krawat
*beretka-beret
*parasolka-rodzaj żeński parasola
*szabaśnik(tak moja babcia,ciocia i mama mówią)-piekarnik
*sagan-czajnik
*sznurówka(np.zawiąż se sznurówkę)-sznurowadło
*nakastlik-szafka narożna kredensu
*pół litry-1/2 litra
*klarnet bosy-popularne i pejoratywne określenie kogoś
*flizy-kafelki,terakota w sanitariatach
*cucu-o czymś słodkim
*chrust-faworki
*ogórki kiszone-ogórki zrobione na kwaśno
*ogórki konserwowe-ogórki zrobione na słodko to chyba tak zwane pikle choć nie
wiem na pewno,I NIE OBCHODZI MNIE TO!
*wszechobecne SE-już tylko tak se mówię!
*chałat-fartuch
*flaszka-butelka;
*szlugi-papierosy,cygarety.
*weka-to taki mały podłużny chlebek
*grysik-kasza manna
*cumelek-smoczek
*bajok-kłamca
*spaźniać się-spóźniać się
*zastrugaczka-urządzenie do ostrzenia ołówków i kredek
*złodziej-o rozdzielaczu w kontakcie
*judasz-wizjer
*precel-zwany inaczej obwarzankiem lub bajglem
*agar-chuligan
*ducka-koszyk
i najlepsze:
*zaświecić pod gazem!-zapalić palnik gazowy na kuchence
I tak se mówimy w Krakowie!!!!!!!!




Temat: Ciekawa jestem
hania_76 napisała:

> Gość portalu: kluba1 napisał(a):
>
> > lucyna8 napisała:
> >
> > > Ciekawa jestem jakiego oleju czy oliwy używacie do smażenia
> >
> > Na ogol nie smaze ale jesli musze, to : nauczylam sie tolerowac zapach
> > podgrzanej oliwy , do chinskiego uzywam peanut oil lub sesame oil. Z oliwa
>
> > dluuugo walczylam ale teraz nawet zapach tej " virgin" znosze a calosc
> potrawy
> >
> > po smazeniu wychodzi dosyc " lekka". Smalec ze skwarkami lub pozostalosc
> po
> > smazeniu kotletow mielonych, rozsmarowane po swiezym, gabczastym chlebie z
>
> > chrupiaca skorka sni mi sie jednak po nocach !! :-))))
> >
> > Ciekawa jestem, dlaczego smalec w Polsce musial byc przechowywany w lodowc
> e a
> > tutaj sobie lezy na polkach obok np. maki, bez chlodzenia ?
>
>
> Moze ze wzgledu na "ulepszacze" i konserwanty, ktore pozwalaja mu przetrwac w
> formie stalej nawet 40-stopniowy upal? Zrob sama smalec w domu i sprawdz,
jaka
> bedzie miec konsystencje, jesli zostawisz sloik na pare dni poza lodowka.
Wlasnie o to mi chodzi. Tutaj ( mieszkam w USA) smalec nie jest przechowywany
w lodowce, lezy sobie w sklepie na polkach i sie nie topi. Owszem,
klimatyzacja w sklepie dziala ale maslo jest w chlodziarce a smalec na zwyklej
polce!!!!! O to mi wlasnie chodzilo . Widzialam juz w zyciu zostawiony poza
lodowka , roztopiony smalec. Ale nie tutaj !!!!!!! Tutaj uwaza sie ,ze w
Polsce i innych krajach " wschodniej europy" uzywano glownie smalec do
smazenia ze wzgledu na brak chlodziarek wiec.... ??????



Temat: Czemu nie potrafimy zaakceptowac grubasow?
Biedne grubasy
Gość portalu: Martyna napisał(a):

> Ja nigdy nigdy nie rozumialam co kogos obchodzi jak ktos wyglada ?
>
Fakt. Mnie nie obchodzi grubas na ulicy, ale jeśli to ma miejsce pod moim
dachem to jestem zdecydowanie przeciw. Ponieważ sama muszę uważać na to, co
jem, wiem, z jaką siłą woli wiąże się nie przytycie nawet o kg. A że siła woli
zależy od charakteru, tak więc im słabszy charakter tym słabsza wola. Osobiście
gardzę ludźmi o słabym charakterze, bo uważam, że jest to pójście w życiu na
łatwiznę. "Mam słaby charakter więc mam się czym tłumaczyć z niepowodzeń".
Trzeba też odróżnić otyłość z łakomstwa i braku umiaru, od otyłości w wyniku
choroby. Tym ludziom, którzy borykają się z nadwagą i jednocześnie z chorobą, w
wyniku której tych kg się nabawili bardzo współczuję, szczególnie jeśli jedynym
wyjściem jest operacja żołądka. Zniechęciłam się do grubasw szczególnie po
jednym filmie dokumentalnych na Discovery. Pokazano tam parę grubasów lekko po
30tce. On był tak gruby, że mógł już tylko egzystować leżąc. Ona jeszcze
chocziła, ale z czasem czekał ją ten sam los. Ulubione żarcie - kubełki z KFC.
Jak smażyła kotlety to po 5 szt. dla każdego, do tego góra frytek. Kurde, też
tak lubię jeść, ale znam umiar! Nie mówcie mi więc, że mam współczuć grubasów.
Facetowi mieli zrobić operację żołądka. Był problem jak i na czym go wynieść z
domu.
Mam też ciotkę, 1 z 6 sióstr. Jedyna która waży 100kg. Żre bez umiaru i się tym
nie przejmuje. Ale skończyła 50tkę i słyszałam, że zaczynają się kłopoty
zdrowotne w związku z nadwagą. I wcale nie ma ochoty zmienić trybu życia.




Temat: Błagam, ratujcie: niejadek ekstremalny
moja Duża w tym wieku też taka była
i mniej-więcej w tym wieku odpuściłam sobie...
to znaczy, kolację nadal jadła przy bajce (cała trójka nadal je kolację przy
Dobranocce, to chyba już tak zostanie...), ale co do reszty, uznałam, że już
duża i swój rozum ma
miała 5 lat, byliśmy w Grecji na wczasach, i ze zdumieniem patrzyłam, jak moje
dziecko przynosi sobie ze stołu szwedzkiego kolejne kawałki ciasta z kremem,
jakiego nie tknęłoby za żadne skarby świata...

co bym proponowała?
1. zrobić posiłki, wyłożyć małe porcje, sobie też, usiąść i zjeść, zapraszając
dziecko do udziału, nie komentować, jeśli nie chce
2. wszystko, co się tak szybko nie psuje, zostawić na wierzchu, i jak
zobaczysz, że dziecko się kręci wokół, to wyjść i nie patrzeć, żeby mogło
spokojnie zjeść "w tajemnicy" (czyli: "jem, bo ja chcę, a nie, bo mama chce")
3. chodzić na długie spacery, zabierać ze sobą normalne jedzenie, a nie
przekąski (kotlet mielony, krokiety, jajko na twardo...)
4. jeśli dziecko chce jeść owoce lub serki, to niech je owoce i serki, z tym,
że te słodkie i kaloryczne (Danio, banany, winogrona) powinny być jedzone po
posiłkach, albo zaliczane jako posiłek, w żadnym wypadku pomiędzy (u mnie serek
spełnia rolę podwieczorku od zawsze, w czasie spacerów bywa zastępowany bananem)
5. zapisuj, co dziecko jada, policz kalorie, zobaczysz, że nie jest tak źle,
jakby się wydawało
6. większość dzieci, jeśli rodzice nie zwracają większej uwagi na jedzenie, w
wieku 6-7 lat zaczyna jeść znacznie więcej, niż przedtem, a kilka lat później
problem się odwraca - czy on/ona musi aż tyle jeść?!

pozdrawiam
Judyta



Temat: regionalizmy
Moi rodzice pochodza z Przemyskiego. Po slubie mieszkali kolejno w Krakowie,
Katowicach, Tychach, Sosnowcu i Zielonej Gorze. Ja urodzilam sie w Sosnowcu,
ale wychowalam sie w Zielonej Gorze (od drugiego roku zycia). Mysle, ze jest we
mnie najwiecej krakowskich regionalizmow, ale kto wie, moze ciagna sie tez za
mna inne.W Zielonej wszyscy smiali sie np. wtedy, gdy mowilam, ze ide na pole.
Od czterech lat mieszkam w Warszawie, tutaj w srodowisku doroslych jestem
prawie bez przerwy poprawiana (zdaniem znajomych mowie niepoprawnie, nikt nawet
nie pomysli,ze moga to byc regionalizmy). Mowie np.:

1. sznycel - na kotlet mielony
2. ogorki, kapusta sa wg. mnie kwaszone
3. flaszka - na butelke, np. z sokiem
4. kubel - na pojemnik do smieci (ale nie kosz)
5. garki - zamiast garnki
6. kiedys mowila drzem, dalej bym tak mowila, ale maz smial sie ze mnie, wiec
mowie dżem. Tak samo przestalam mowic drzwi. Teraz mowie - dżwi. Juz sama nie
wiem jak jest dobrze.
7. borowki to oczywiscie te czarne z lasu kuleczki, nie jakies tam jagody
8. kutia - wiadomo co, nie ma innej nazwy na te potrawe
9. drożdżówka - to taka buleczka z serem, marmolada itp.
10. kajzerka - to mala okragla bulka, ale jakby zrobiona na zasadzie splotu, i
koniecznie z makiem. A w Warszawie okazuje sie, ze kajzerka to zwykla bulka
11. kremowka i napoleonka to u mnie zupelna odwrotnosc tego, co jedza w stolicy
12. gdy bylam mala mowilam zastrugaczka, i zastrugac lub nastrugac olowek.
Dzieci w szkole smialy sie ze mnie i szybko wyplenily u mnie te piekne slowa
13. jak sie z kims zgadzam, to potakuje glowa i czesto mowie: no, no,
no.....znajmoi mnie karca, ponoc to wiesniactwo
14. mowie szarlotka - a nie jablecznik
15. mowilam kiedys swetr, ale wiem ze to niepoprawnie (nawet chyba nie
regionalizm)
16. nie wiem czy powszechna jest nazwa "ser zgliwiały". To okreslenie pewnej
potrawy, wiecie jakiej?
17. na pantofle mowie kapcie
18. mowie tez dres, a nie dresy (ale straszydlo jezykowe!)
19. mycka - czasem na czapke, w takiej swobodnej mowie, np. do meza: zaloz,
kurde mycke, bo zimno na polu

jak cos sobie przypomne jeszcze, odezwe sie,pzdr



Temat: swiateczne tradycje-problematyczna sprawa
javert napisała:

> A moim głownym probleme jest to, gdzie spędzać święta. Całe moje życie na
> Wigilię byłam w domu z Rodzicami. Do nas przyje zdzali tez sistra z mezem i
> dziecmi oraz ciocia z wujkiem. Razem 9 osób. Mama mi powiedziała, że taka u
> niej w rodzinie była tradycja, by córki spedzaly wigilie u matek. A ja w
> zeszlym roku wyszlam za maz. W zeszla wigilie pojechalam z mezem do mojej
mamy,
>
> ale w tym roku maz postawil na swoim. Wyjasnil mi, ze u niego w domu takiej
> tradycji nie bylo i on chce tez spedzac swieta u swojej mamy. Aby pojsc na
> kompromis, z bólem serca zgodzilam sie w tym roku być na wigilie u
> tesciowej.Najtrudniej bylo mi jednak powiedziec o tym mojej mamie. Rozplakala
> sie, ale przyjela. A my z mezem postanowilismy, ze co roku bedziemy na
wigilie
> raz z moja, raz z jego rodzina. Wigilia u tesciow, 1 dzien swiat u rodzicow,
> potem wielkanoc u rodzicow, 1 dzien swiat u tesciow i tak na zmiane. Dodam
> tylko, ze z kilku powodow nie ma mowy o tym, by dwie rodziny wspolnie
spedzily
> swieta. Jeszcze jedno rozwiazanie to to, bysmy z mezem i nasza dwumiesieczna
> coreczka sami zostali w domu. Ale nie wydaje mi sie to na razie dobrym
> rozwiazaniem. Napiszcie czy macie podobne dylematy i jak postepujecie.
> Pozdrawiam, javert.

U nas było podobnie, tyle że przyjęliśmy, że w jednym roku oba święta u moich
rodziców, w następnym u teściów. Z tym, że odległość była 500 km pomiedzy
domami. Tyle tylko, że jak spędzaliśmy święta u rodziców, to wracaliśmy tak, by
kolację w drugi dzień świąt spędzić u moich rodziców.
Teraz to odpadło bo teściowa nie żyje i Michał się urodził, więc raczej
następne święta będą już u rodziców i u nas. Teść nie organizuje, chodzi do
mężą siostry, a ona w większym gronie nie mozę nic zrobić bo się tyle osób w
mieszkaniu nie zmieści. I się cieszę, bo tam to nie były miłe święta (np. każdy
sobie rzepję skrobie, na obiad kotlety mielone..., zero atmosfery).
Ale ogólnie rzec biorąc uważam, że pomysł był dobry, żadne z nas nie miało
poczucia krzywdy.
pozdrawiam
Anka



Temat: Szpitale w Polsce
Szpitale w Polsce
W wiadomosciach z Polski pokazano szpital w Kutnie, gdzie chorym zredukowano
obiad do jednego dania tj. do zupy z wkladka, bo szpital nie ma pieniedzy i
jest zadluzony. Jesli ktos ma pieniadze to moze sobie dokupic kotleta
mielonego z ziemniakami za 2,70zl. Czy to jest Trzeci Swiat czy kraj bedacy
juz niemalze czlonkiem Unii Europejskiej??? Jak mozna chorym w szpitalach
obcinac jedzenie skoro chorzy musza byc dobrze i kalorycznie odzywiani. To
juz jest ponizej pasa.
W Stanach w szpitalach jedzenie jest sredniej jakosci, ale jest wystarczajace
na tyle, ze chorzy nie musza sobie nic dokupowac i rodziny nie musza ich
dozywiac.
Natomiast lekarze, pielegniarki i personel maja kafeterie albo restauracje w
szpitalu i jedzenie musza sobie kupowac sami za wlasne pieniadze.

Dlaczego w Polsce szpitale tona w dlugach skoro wiekszosc ludzi ma
ubezpieczenie??? Zrobcie tak jak jest w Stanach gdzie szpital za pobyt
chorego w szpitalu i za kazdy zabieg oraz nawet za kazdy zastrzyk, podany lek
i posilek obciaza firme ubezpieczeniowa gdzie chory placi skladki odciagane
od pensji. Szpital wysyla rachunek do firmy ubezpieczeniowej a firma
ubezpieczeniowa dla szpitala pieniadze na konto za leczenie chorego. Przeciez
to jest proste.
Natomiast ludzie zyjacy ponizej granicy ubostwa, bezrobotni albo tacy ktorych
roczny dochod nie przekracza 6tys.dolarow na osobe i w banku na koncie maja
nie wiecej niz 2tys.dolarow(na koszt najtanszego pogrzebu) moga otrzymac od
panstwa bezplatne ubezpieczenie zwane Medicaid. Pacjenci z Medicaid maja
bezplatne leczenie we wszystkich miejskich i panstwowych szpitalach,
osrodkach zrowia, klinikach oraz bezplatnie otrzymuja wszystkie leki i sprzet
ortopedyczny przepisane przez lekarza na recepte. Wiekszosc prywatnych aptek
honoruje Medicaid i wydaje chorym bezplatnie leki, gdyz za te leki wladze
stanowe wplacaja pieniadze na konto aptekarza. Prywatne kliniki nie majace
wziecia tez chonoruja Medicaid.

Sa jeszcze ludzie, ktorzy nie maja ubezpieczenia, a na Medicaid nie
kwalifikuja sie bo na przyklad maja pieniadze w banku lub nie sa ubezpieczeni
bo pracodowca ich nie ubezpieczecza i pracuja na cash. Szpital miejski czy
panstwowy musi takich ludzi leczyc, ale leki musza sobie kupowac sami i
placic za nie 100%. Szpital za leczenie wystawia rachunki i daje zadluzenie
do specjalnej agencji zajmujacej sie sciaganiem dlugow tkzw. collection
department. Agencja wtedy ma prawo zabrac pieniadze z konta w banku pacjenta
albo wejsc na hipoteke. Jesli delikwetnt nie ma nic zostawiaja go w spokoju,
a dlugi za leczenie takich pacjentow na koniec roku dla szpitala refunduje
miasto.

Pozdrawiam
Adam



Temat: Ile wydajecie na obiad gotujac w domu?
Z czystej ciekawości podsumowałam dzisiejszy obiad, w dodatku wcale
niespecjalnie oszczędny, jako, że czasu miałam niewiele, więc skorzystałam z
półproduktów.

Szybki krupnik.
- włoszczyzna mrożona - 2,95
- 2 skrzydełka - 1,32
- 8 łyżek kaszy jęczmiennej - no powiedzmy 0,20

Drugie danie
- kotlety mielone - 0,4 kg łopatki - 5,20
- jajko - 0,40
- cebula - 0,10
- bułka tarta i tłuszcz do smażenia - powiedzmy że 0,30
- 1 kg ziemniaków - 1 zł
- sałatka z buraczków ze słoika (Ścinawa, uwielbiam i polecam) - 1,89.

Czyli trochę ponad 13 złotych dla obiad dla trzyosobowej rodziny. Zdecydowanie
przepłaciłam za włoszczyznę - normalne warzywa byłyby co najmniej o połowę
tańsze, surówkę też mogłabym zrobić sama, wtedy obiad zamknąłby się w jakichś
10-11 zł.

Z kolei niedzielny obiad był jednodaniowy (schab duszony, kluski śląskie,
surówka z czerwonej kapusty) + ciasto (babka) na deser.

Schab, 6 cienkich plastrów - 6,45
Cebula - 0,30
Ziemniaki, 1,5 kg - 1,50
Czerwona kapusta, pół niedużej główki - 1,54
Mąka ziemniaczana i tłuszcz do smażenia - powiedzmy że 0,30

Ciasto

4 jajka - 1,60
1 szklanka mąki - jakieś 0,20
1 szklanka ziemniaczanej - powiedzmy 0,40
1 szklanka cukru - 0,70
cukier waniliowy - 0,30
1 szklanka oleju - 0,60

I to też jak widać mieści się w okolicach 13 zł. I jeszcze ciasto zostało
oczywiście na następny dzień i mała porcja mięsa, klusek i surówki na obiad dla
młodszego dziecka.

To są posiłki bez oszczędzania. Jeśli chcę zaoszczędzić, to smaczny i pożywny
obiad dla trzech osób bez większego wysiłku mieszczę w 8-9 zł.




Temat: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co Wy jec
Katarzyno1975, przykładowo:
stan rodzinny- starzy, czyli my, oraz dwie córki- prawie 4lata i 2lata.

dziś:
-przed śniadaniem- córki- mleko bebiko3R
-śniadanie- kawa rozpuszczalna z mlekiem (starzy), kakao (dzieci), starzy i
jedna córka- kanapki z żółtym serem, jako smarowidło "Smaczny Duet",
starsza córka- tost z plasterkiem sera i polany odrobiną keczupu ( śniadanie
dokładnie według wytycznych małej wybredy przygotowane). do wyboru były tez
kanapki z konfitura brzoskwiniową, tej opcji akurat dziś nie wybrał nikt.
-przegryzka- po pączku, wczorajszy, domowy wypiek. córki wtrąbiły też po
jabłuszku, jedna z nich zażyczyła sobie pół mandarynki.
-jedna z córek- bebiko.
-obiad- zupa ogórkowa, pyszna z zasmażką, starzy z łakomstwa zjedli po 2talerze
-po obiedzie- starzy kawa, córki- sok pysio zielony.
-przegryzka- kruche ciasteczka, wypek własny, córki wołały, potem ledwo zjadły
po jednym.
-kolacja- pierś z kurczaka w panierce + chleb (miało to być na drugie danie, z
ziemniakami purre, ale byłam leniwa i drugiego wcale nie zrobiłam, mięso
zjedliśmy więc na kolację)
-bebiko na sen (córki), my już tylko herbata

jutro plany są takie:
śniadanie- my kanapki z serkiem fromage, dzieci z pewnością wybiorą konfiturę.
obiad będzie dwudaniowy- zupa ogórkowa z dziś, oraz ziemniaki, pewnie purre,
kotlety mielone (już się rozmrażają), sałatka z ogórka kiszonego (ogórek,
cebula, oliwka)
kolacja- pizza (gotowe podkłady okazyjnie kupione+ papryka z zamrażarki+
resztki wędlin, także z zamrażarki, cebulka, jakieś zioła, tarty ser żółty).
nad przegryzkami pomyślę, moze serki homogenizowane?hmm

nic specjalnego, tak zwyczajnie jemy, żarełko jest urozmaicone, i nic się nie
marnuje. obiad w większości przygotowuję dzień wcześniej, zwykle wieczorem, gdy
małe śpią, albo wyciągam z zamrażarki, albo gotuję na dwa dni, żeby jak przyjdę
do domu po pracy, to szybciutko odgrzać, odsmażyć i podać.




Temat: jak prowadzic dom??
Martusiu, lub Marciu - tak mówi do mnie Babcia, bo jestem Twoją imienniczką.
Nie martw się kochana!
A Twój oblubieniec to też się martwi? Że On nie umie? Prasować? Myć podłóg? Bo
chyba "w dzisiejszych czasach" :-) już rzadko kiedy pary zakładają odwieczny
podział ról małżeńskich - kobita do garów itp. mężczyzna - w świat? No to jak
to jest - martwi się, czy się nie martwi?

O mnie: jak wyszłam za mąż to byłam już zatwardziałą samodzielną gospodynią -
od 20 roku życia mieszkałam sama, a ślub brałam 10 lat później. No tak - z
gotowania to umiałam głównie grzanki i spagetti :-), bo to lubię najbardziej. A
mój W. wprowadził się do mnie po ślubie, wprost od swych (nad)opiekuńczych
rodziców. Umiał sobie chłopak herbatkę zrobić ...

Minął rok i dziewięć miesięcy (za tydzień :-)).
Ja - mielone, rosół, sernik, tort czekoladowy, omlet, milion sałatek, kurczak
pieczony, indyk curry, ciasteczka maślane, barszcz, ryby różne smażone - to
wszystko gotowałam pierwszy raz po ślubie.
W. - zakupy 100%, odkurzanie, mycie podłóg, okien, łazienki, zmywanie,
śniadania i kolacje, kotlety kurczakowe, kanapki robocze, kawa, herbata itd.,
robienie prania, wieszanie prania, składanie prania, śmieci, itd. itp.

Wyjaśniając - nie mówię, że wszystkie czynności wymienione przy W, tylko On
robi, chodzi mi o to, że te wszystkie wymienione rzeczy i jeszcze milion
innych, robił pierwszy raz w życiu po ślubie mając lat 28 ukończonych :-) Wiem
wstyd, ale takie życie :-) I co? I sobie poradził :-)

Kochana Martusiu. Nie przejmuj się, naprawdę. My zawsze kupujemy za dużo chleba
i potem jemy skamieniałay, bo wyrzucić nie można! :-) Z tym da się żyć.

Także tzrymam za Was kciuki, bawcie się dobrze w dom i będzie naprawdę fajnie :-
) Myślę sobie, że będzie Wam bardzo fajnie dowiadywać się co kto umie robić
najlepiej, poza tym nie macie żadnych nawyków: "a bo ja to zmywam tylko w
takiej wodzie, a smażę na oliwie takiej to a takiej".

P.S.: Pewnego dnai poślubnego zadzwoniła ciocia W. Odebrałam, a Ona pyta: Co
robicie? W. robi kotlety z kurczaka - odpowiadam. Słuchajcie, cioci mowę
odebrało i myślała, że żartuję :-)Czytaj: skoro mój W. (dwie lewe ręce
kuchenne) robi pyszne kotlety z kurczaka to i Ty się wszystkiego nauczysz.

Pozdrawiam i trzymam kciuki



Temat: W jaki sposób oszczędzać na jedzeniu?
1. Słodycze: jak masz coś słodkiego w szafce, to zawsze w pewnym momencie pojawi
się ochota na to i zjesz to My w zasadzie przestaliśmy kupować słodycze, na
rzecz własnych wypieków. Robimy szarlotkę, sernik, sernik na zimno, przekładańca
z kakao, a jak jest mniej czasu, to na deser są rogaliki z kupnego ciasta
francuskiego z np. brzoskwinią z puszki czy serkiem, albo po prostu
kisiel/budyń/galaretka.
2. Obiady: ja staram się zawsze kupować mięso na promocji. Ostatnio trafiło mi
się mięso z udźca indyczego po 10 zł. Kupuję więcej i zamrażam. Podobnie robię
ze schabem bez kości, filetami. My jesteśmy mięsożerni, więc na 7-dniowy tydzień
co najmniej 4 obiady są mięsne (z reguły pięć). Zawsze planuję tak, żeby np.
ugotować na filecie rosół, a potem zrobić do niego (fileta) sos pieczarkowy,
dołożyć makaron-wstążki. Punkty na karcie lojalnościowej z marketu zamieniłam na
maszynkę do mielenia mięsa i nie kupuję już w ogóle mielonego. Oprócz tego -
nigdy nie robię więcej sztuk np. kotletów, niż jest to potrzebne. Skoro jest nas
troje, to robię trzy kotlety. Gdybym zrobiła pięć - poszłoby pięć, "bo szkoda
żeby zostawał" "bo szkoda wyrzucić". Podobnie z pulpetami i w zasadzie wszystkim.
Obiady nie mięsne - nie lubię potraw mącznych, dlatego zwykle to sałatka
bardziej treściwa, np z ryżem i tuńczykiem, spaghetti (bolognese, serowe),
nadziewane papryki, ewentualnie naleśniki na słodko lub z kapustą. Nie jemy w
ogóle kluch i kaszy.
3. Odnośnie soków - kupuję nektary w Lidlu, bardzo mi smakują, ale są mocno
słodkie i zawsze rozwadniam je wodą z Brity. Czasami robię sama sok z marchwi i
jabłek, latem często delikatne koktajle i smoothiesy.




Temat: "Zagłodziła się na śmierć"
> Nie wciskaj kitu. Wcale nie kupuję zimą szklarniowych warzyw.

Czy ja gdzieś napisałam, że każdy wegetarianin kupuje szklarniowe warzywa?

To importowane
> okazy o smaku trocin.

Of course

Zapewne nie wiesz, że rolnicy przechowują warzywa
> (zebrane jesienią) w podziemnych kopcach (np. marchew, buraki, seler, rzepa).

Zaopatruję się w warzywa na wsi, więc wiem. Wiem również, że pod koniec zimy i
przez całą wczesną wiosnę, aż do nowalijek, takie warzywa są niewiele warte,
stare, zleżałe, sparciałe, przemarźnięte itepe. Oczywiście robię też przetwory,
np pikle warzywne (kocham pikle), aż do grudnia leżały u mnie dynie i kabaczki,
kompotów, dżemów i konfitur domowej roboty mam tyle, że rozdaję znajomym. I
dobrze wiem, że niewiele osób w sumie umie zrobić przetwory warzywne i owocowe,
a jeszcze mniej ma na to chęć i czas. Tak więc logiczne jest założenie, że
spora część wegetarian, jeśli nie większość, również nie. Część, nie wszyscy,
podkreślam.

I
>
> wcale nie są tak mocno nafaszerowane chemią. Czy myślisz, że rolnika, który
> posiada małe gospodarstwo na to stać?

Dokładnie o tym wiem. Od lat się żywię na wsi, od warzyw do mięsa.

Dodatkowo mam warzywka i owoce ze swojej
> działki.

To się właśnie zdrowo odżywiasz. A wegetariańsko może znaczyć zdrowo, ale nie
musi, i tylko o to mi chodzi.

> Wiesz jak się robi kotlet sojowy? Kupuje się ziarno soi (w sklepie ze zdrową
> żywnością - ma znak ekoland), gotuje się ją, mieli przez maszynkę, dodaje
> przypraw, formuje kotlet i smaży na oleju roślinnym.
> A od kiedy psy są sojożerne?

Mój pies (a w zasadzie psica) uwielbiał gotowaną marchew, głąby z kapusty,
ziemniaki, fasolkę... Miała wyczucie, jeśli ona czegoś nie jadła, to znaczyło,
że jeść tego nie należy, bo zaszkodzi. Nie pomyliła się ani razu, nie
tolerowała żywności nawet leciutko nadpsutej (takiej, że człowiek jeszcze tego
nie czuł), a chemię w jedzeniu czuła na kilometr, lepsza niż wszystkie talbice
E-coś tam razem wzięte.

No i kotletów sojowych nie jeść nie chciała...

Pomijając fakt, że sama nazwa "kotlet sojowy" brzmi żałośnie, jakby ktoś
próbował zostać wege i mu się udało połowicznie. Przecież tyle jest dań
wegetariańskich w polskiej kuchni, że chyba nie trzeba oszukiwać swojego
żołądka i sumienia?



Temat: Czy ten jadłospis jest OK? Proszę o rady.
Czy ten jadłospis jest OK? Proszę o rady.
Proszę napiszcie mi jakie są Wasze opinie odnośnie togo co je Dominika (19
miesięcy). Nie jestem dobrą kucharką a z alergią mam styczność od niedawna
także bardziej się jej boję niż potrafię wyluzować.

Sytuacja jest taka, że Dominia je teraz to co widzę, że jest bezpieczne.
Zmiany skórne zniknęły zarówno z karku, rąk i nóżek.
Jadłospis ubogi (tak powiedziała pediatra) więc nie wiem czy wprowadzać coś
czy to co jemy jest Ok i powinno wystaczyć i czekać do wizyty u alergolog do
27.X na tej diecie?

śniadanie: 200 ml wody + 9 łyżek sinlac (od paru dni nie daję sojowego isomil
2 bo doczytałam się na forum, że katar i kaszel to może być reakcja na to
mleko a za nami ok 5 puszek)

potem gruszki klapsy czasem 1-3 sztuki (wiem wiem, gruszka ciężka na żołądek
ale to były pierwsze słoiczkowe owoce wcinała najpierw williamsy ze słoika a
teraz też nie widzę żeby ją brzuch bolał) kiedyś były problemy po jabłku więc
się nie mogę przestawic a poza tym, w grę wchodzą już tylko kawałki bo
tartych nie chce a już raz miała oczy na wierzchu bo nie pogryzła tylko
połknęła w całości duży kawałek. Także gruszki - kurcze a potem to nie wiem
chyba zaprawię na zimę.

na obiad 1 ziemniak i do tego na zmianę: mielone z indyka smażone jako takie
luźne jak do spagetti lub kotlety albo gotowane jako klopsy, mielone z
łopatki ten sam zestaw, łopatka wieprzowa w całości jako sznycelki. No i
koniec. Acha mięso przyprawiam ziołami prowansalskimi i solą. (jak macie inny
sposób to chętnie skorzystam a może powinnam każde zioła osobno kupić a nie
taką gotową mieszankę?).Zastanawiaam się czy mogę dodać żółtko skoro Misia
jest uczulona na białko? Chyba mogę?

Kolacja to samo co na śniadanie.

Ostatnio przypomniałam sobie o flipsach które kiedyś jadła potem się znudziły
i teraz znowu lubi.

Pediatra była załamana że tak ubogo ale co ja mam zrobić? Acha parę razy
zrobiłam frytki, placki ziemniaczane, raz racuchy z jabłkami ale wolę dawać
jej mięcho skoro je tak ubogo. Po tym jak odpadła marchewka to nie jemy
warzyw - kalafior nie przechodzi, brokuły z wielką łaską ale tylko jako papka
(zje może 3 łyżki).

Ja raczej kiepską kucharką jestem więc i tak mam wyrzuty sumienia ale jak
robie coś źle a można to porawić to proszę o wskazówki i sugestie.

Asia




Temat: Ta małpa Zapatero

Słusznie dunin zauważa, że upodabnianie się do jedynej
obowiązującej przyzwoitości przejawia się u niektórych przedstawicieli władzy w
wielu dziedzinach życia we wspólnocie.
Tylko,co z tego,że wymienieni władcy mieli tyle wyczucia wspólnotowego? Na czym
ta wrażliwość polegała? Polskie myślenie kategoriami wspólnotowymi jest czasem
sposobem na wmontowanie się w coś,co zastąpi akceptację powszechną i jeszcze da
więcej. To cechy ludzi, którzy muszą być w sztucznej ciasnej wspólnocie - brak
akceptacji swojego odnajdywania się wśród ludzi. A przy rozstrzale ambicji i
realności wspólnota winduje tych najwspólniejszych. Nie można się oprzeć ich
rodzinnemu zaglądaniu w nasze życie i dobro. Czy wtedy są nikim? Te
usprawiedliwione i słuszne oburzenie kościoła w Polsce to głos słabego
kościoła, który ma wynieść biednych nad bogatych, brzydkich nad pięknych,
starych nad młodych. Kościoła, który mało nie bierze na siebie ról boskich. I
ta nasza władza wtedy w rolę pierwszego anioła chciałaby wejść. Za wszelką cenę
znajdując misję dobra. Ostatnia wersja rzeczywistości, jaką mogłaby
kiedykolwiek przyjąć to brak swojej świętej roli. To był gorset różnych
generałów itp. Ostatecznie nie najważniejsze,który to Dziennik grzmiał.
Najważniejsze,że w piaskownicy mamy być razem. Premier na siłę zrobi coś
dobrego i za to w narodę usiądzie na wysokiej grzędzie. Może jakiś schemat z
dzieciństwa? Za późno zjedzonego kotleta i wykradzionego cukierka? Na fali tych
niedocenionych bliźniąt Zapatero wygląda jak normalny człowiek.
Nie kupczy, czym się da w tak doskonały sposób.( „Bo nam się należy” Premiera w
expose). Miał na myśli naród czy rodzinę?
Gdyby pogardzano porządnym dyktatorem (nie koniecznie Hitlerem czy Goebellsem)
byłaby to groteska. Jak odebrać pogardę bez kontekstu? To jakby była bezmierna
chyba? :)
Zbyt poważnie wygląda sytuacja w kraju by Dunin pławiła się w pogardzie dla
pogardy. Nawet szyderstwo nie jest tu tak ważne jak to, czego zwiewnie dotyczy.
To nie jest tekst rozkoszujący się czymś. Raczej przemyca treść o zbliżających
się jakby świętych (tyle, że o duszach bandytów). Jakie to podobne... To się
czuje albo nie :)




Temat: KaFeLkowa Książka Kucharska
Jajka faszerowane
Czas na kolejny pomysł kulinarny Dżekila ;) - zabieramy się do pracy...
Dziś potrawa względnie prosta, a bardzo efektowna i świetnie nadająca się na
przystawkę lub na szwedzki stół.

DO przygotowania jajek faszerowanych potrzebne są nam oczywiście... no cóżby
innego jak nie jajka. Ale sprawa tu nie jest prosta. Najlepiej, zeby były to
jajka względnie duże. Dżekil pewnego razu wybrał się na ryneczek przy ul.
retkińskiej i tam na bardzo ładnym stoisku, gdzie sprzedaje się same jajka
wybrał sposród (chyba) 6 rozmiaró jeden z najwiekszych. Z każdego jajka
powstaną nam dwie połóweczki (chyba że cosik się potłucze...). Przeliczamy ile
chcemy stworzyć takich porcyjek, dzielimy przez dwa i kupujemy takową ilość
jaj.
Zaopatrzylismy sie już w produkt podstawowy. Do potrawy potrzebne będą nam
jeszcze sól, pieprz, zielenina (szczypiorek lub koperek - wedle upodobań),
śmietana i cebula.
Jajka gotujemy na twardo. Po ostudzeniu przystępujemy do najtrudniejszej
części programu, czyli przecinania. Ostrym nożem kroimy podłużnie jajka tak
aby powstały nam dwie "łódeczki". Trzeba to zrobić dość energicznie i
sprawnie, by nie zniszczyć zbytnio skorupek, które są kluczem całej potrawy.
Jeżeli się coś potłukło, to nie ma tragedii - wyjście awaryjne na końcu. Teraz
delikatnie wydrążamy ugotowane jajko ze skorupki. Białka i żółtka drobno
siekamy. Jeżeli jajek jest dużo możemy zmielić je w maszynce do mielenia mięsa.
Cebulę drobno siekamy i przyrumieniamy na maśle tak, aby się jedynie
zeszkliła. Nie powinna się zezłocić. Dodajemy ją do posiekanych jajek.
Następnie przyprawiamy do smaku, dodajemy drobno pokrojonego szczypiorku lub
koperku. Na koniec dodajemy śmietany i mieszamy. Śmietany należy dodać tyle,
by pasta byłą w miarę "kleista". Następnie wypełniamy pastą jajeczną skorupki
i wyrównujemy. Maczamy w bułce tartej i smażymy na maśle do uzysknia
złocistego koloru. Tak przygotowane jajka najefektowniej jest ułożyć na
półmisku lub talerzu przyozdobiony liścmi sałaty. Jajka można także udekorować
odrobiną majonezu (na przykład robiąc gwaizdki za pomocą wyciskacza do kremów
do przyozdabiania tortów).
Gdy zostanie nam pasty (bo potłukły się skorupki, a bez tego i tak zostaje ;))
możemy wykorzystać ją na kanapki lub przygotować kotlety jajeczne. W tym celu
należy uformować niewielkie kotlety z pasty, obtoczyć je w bułce i usmażyć.

Smacznego!
Dżekil <><



Temat: KARP FASZEROWANY PO ZYDOWSKU
KARP FASZEROWANY PO ZYDOWSKU
Karp faszerowany po żydowsku
Ta potrawa jest niesamowita. Niestety bardzo trudna w wykonaniu a właściwie
może nie trudna a pracochłonna. Przestrzegam przed dodawaniem nadmiernej
ilości bułki.

Składniki: 1 karp ok 1kg, 1 jajo ugotowane na twardo, 1 jajo surowe, tarta
bułka, kawałek masła, średnia cebula, cukier, sól, pieprz.

Karpia należy oprawić trochę inaczej niż zwykle tzn.obciąć łeb i przez otwór
wyciągnąć wnętrzności ( nie przecinać brzucha !!!). Należy zrobić to bardzo
ostrożnie aby nie rozlała się żółć. Wybrać wątrobę, tłuszcz ( przyda się do
faszerowania ). Tak oprawionego karpia należy umyć i pokroić w paski ok 1,5
centymetrowej grubości. Z takiego karpia wychodzi 5 - 6 pasków. Teraz zaczyna
się najtrudniejsza część. Mianowicie należy wyciąć mięso z pokrojonych pasków
tak aby nie przeciąć w żadnym miejscu skóry. Potem właśnie w te skórki
będziemy wkładać farsz. Jeśli przetniesz skórkę to trudno. Można ją jeszcze
zszyć ale to już nie to (chodzi oczywiście o wygląd). Teraz pozostałe z
wydrążenia mięso oddzielamy od ości i mielimy w maszynce razem z cebulą,
ugotowanym jajkiem i oddzieloną wcześniej wątrobą i tłuszczem. Mieszamy
wszystko dokładnie dodając surowe jajo oraz przyprawy do smaku w
następujących proporcjach: na 1 krążek ryby należy przeznaczyć szczyptę soli,
szczyptę pieprzu i na czubek łyżeczki cukier. Także na krążek przeznaczany
łyżkę stołową tartej bułki (nie bardzo czubatą). Do całości dajemy trochę
masła. Całość jeszcze raz dobrze wymieszać i przystępujemy do napychania
skórek. Należy formować w miarę płaskie kotleciki na grubość skóry czyli ok
1,5 cm. Na włoszczyźnie i łbach ryb gotujemy wywar a gdy jest już gotowy
bardzo ostrożnie np. na płaskiej łyżce cedzakowej wkładamy przygotowaną rybę.
Po ugotowaniu wykładamy na półmisek i ewentualnie przybieramy pietruszką,
marchewką i cytryną. Do rosołu, w którym gotowaliśmy ryby dodajemy żelatynę
(oczywiście jeżeli to konieczne ponieważ często wywar sam się zsiada) i
ochłodzonym zalewamy ryby na półmisku. Po zastygnięciu spożywamy ze smakiem.
Należy jeszcze dodać, że jest różnica w smaku karpia zimowego oraz złowionego
np. w lecie.

P.S> wszystkie rybne skopiowalam




Strona 2 z 3 • Zostało wyszukane 191 postów • 1, 2, 3

© 2009 - Ceske - Sjezdovky .cz. Design downloaded from free website templates